Pilska Liga Koszykówki Amatorskiej

Oficjalna Strona PLKA

Mały prezent na Święta od Wieszcza

W meczu pomiędzy Megal KM Importi UKS Budowlanka potwierdziła się stara teza, że systematyczna praca i zbierane doświadczenia prędzej czy później zaczną przynosić efekty. Może jeszcze nie teraz, może jeszcze nie dziś, ale kto wie …może jutro…?

Ekipa z Budowlanki długo utrzymała wynik spotkania na kontakcie. Mało tego – można było odnieść wrażenie, że gracze z KMI mieli poważny problem z udowodnieniem swych przewag! Patrząc na wynik można odnieść wrażenie, że wygraną mieli „ z palcem…”! Nic bardziej mylnego! Wynik spotkania rozstrzygnął się bowiem dopiero w połowie drugiej części meczu! Na w miarę solidną grę ekipy KMI zawodnicy UKS mieli za mało możliwości w szczególności w ofensywie. Szybkie i dynamiczne wejścia pod kosz Sadłowskiego  oraz rzuty dystansowe Piejaka – to trochę za mało. Dopóki wpadało do kosza - było OK! Zabrakło wejść i prób akcji pod kosz. No cóż – więcej odwagi Panowie! W grze obronnej trudno wymagać, by mogli przeciwstawić się wyższym, silniejszym i solidniej zbudowanych rywalom. Smoczyk pod koszem robił swoje, 5 trójek Krawca – też nie byle co, a i reszta dołożyła swoje – stąd wysokie zwycięstwo bardziej doświadczonych graczy z Megal KMI.

 

Kluczowymi dla wyniku spotkania pomiędzy Ślepymi Czmielami, a Ekipą z Guantanamo okazały się skuteczne kontry Maciasów (sic!). Długie podanie - najczęściej od Tutlewskiego.. i dwa punkciki do przodu! Mało efektownych akcji, spotkanie pełne wzajemnej walki pod koszem, dużo przepychanek i nieczystej gry. Ekipa Czmieli - trochę mało szczęśliwie i zbyt pośpiesznie (Justynowicz, Moryn) - dużo zbiórek, po których nie zawsze chciało wpadać do kosza. Wobec braków kadrowych (bo chyba nie kondycyjnych?!) Wojtek Weiss zbyt mało w ofensywie, a Gonera musi szybko powrócić do bardziej „reprezentacyjnej” formy!

Meczem dnia było spotkanie pomiędzy Radosnym Basketem a Dziady’owskimTeam’em. W chwili  rozpoczęcia spotkania nic nie zapowiadało emocji jakimi obfitowała ta rywalizacja. Wyjściowy skład ujścian nie dawał szans na nawiązanie równorzędnej walki z doświadczonymi rywalami. Ich „eksportowa” para - Lipiński, Uliczka - poza zadaniami ofensywnymi musiała jeszcze ograniczać „manewry” Krzemińskiego i Ludyni, co przy zbyt małym wsparciu reszty zespołu - nie dawało szans na korzystny wynik końcowy. I rzeczywiście  - dopóki z dystansu trafiał Krzemiński, a i sił starczyło - wszystko było pod nadzorem Dziadów. Aż…. i tu parafrazując Klasyka……”jedną małą duszyczką tak wiele…przybyło”… bowiem „nadejszła wiekopoma chwyła” - w której na parkiecie pojawił się Kuba Rajewicz! Nie dość, że miał kto poustawiać grę, to znalazła się równowaga w obronie i jeszcze dodatkowo zaistniała opcja w ataku! „Dziadowskie” plany wzięły w łeb! Uliczce urosły skrzydła i zabiegał Dziadów na amen! W duecie z Lipińskim rozmontowali swych rywali, którym oprócz braków kondycyjnych ujawniła się frustracja i nerwy. Faulowanie biegnącego w kontrze to ryzyko akcji 2+1, a taką metodę zastosowano wobec fantastycznych rajdów Marcina Uliczki. Nie dziwota, że role się odwróciły – to Radosny Basket przejął kontrolę nad grą i doprowadził zwycięskiego zakończenia! Brawo, brawo, brawo!

0 komentarzy

Muszisz być zalogowany aby pisać komentarze